Blogrys

I koło się nie domknie się

Czytasz starą notkę zaimportowaną z WordPressa. Niektóre elementy układu stron – w szczególności rozmiary i zakotwiczanie ilustracji oraz światło – mogą pozostawiać sporo do życzenia. Gdzieniegdzie wyparowały też multimedia, w szczególności zagnieżdżone wideo z YT.



Kilka dni temu odwiedziłem sklep z drobiazgami w poszukiwaniu kubka na herbatę (domowy bynajmniej się nie stłukł, ale potrzebny był mi drugi, na uczelnię). Gdy stałem w kolejce do kasy zobaczyłem, że przede mną nieznany karzeł płaci za dwanaście różnokolorowych parasolek. Potraktowałem to jako oczywistą zapowiedź nieszczęścia. Na złą wiadomość nie musiałem długo czekać: W wieku 58 lat, na chorobę serca, której polskiej nazwy nie znam, zmarł Robert Jordan, autor cyklu fantasy Koło Czasu.

Jeśli chodzi o Jordana-człowieka, to mogę tylko wyrazić żal, bo niecałe sześć krzyżyków to jak na dzisiejsze czasy żaden wiek do umierania. Jeśli natomiast chodzi o Jordana-pisarza... Obowiązuje zasada, że o zmarłych mówi się dobrze albo wcale, ale tyczy się ona chyba tylko naszych bezpośrednich znajomych, a nie osób publicznych. W przeciwnym razie wszystkich zmarłych należałoby albo wynosić na ołtarze, albo topić w otchłani niepamięci, a przecież tak się nie zawsze da.

W moim mózgu funkcjonuje otóż pewien wyrazisty szlak neuronowy, który nakazuje mi łączyć nazwisko Jordana z określeniem "grafoman". Fani Koła Czasu zapałają w tym momencie gniewem, ale nie zmieni to faktu, że uważam tę serię za bardzo kiepską i zalecam wszystkim trzymanie się od niej z daleka. Co zabawne, nie zawsze tak było. Po przeczytaniu pięciu pierwszych tomów, cztery i pół roku temu (szlag, jak ten czas leci...) popełniłem dla Inkluza ich recenzję zakończoną względnie wysoką ocenę. Tamten tekst odznacza się sporym optymizmem, ale i faktycznie pierwsze tomy takie marne nie były. Od czasu do czasu ziała z nich jednak nuda i gdybym był wtedy mniej naiwnym czytelnikiem, nie zakładałbym, że lada tom akcja się rozkręci. Oczywiście nie rozkręciła się -- wręcz przeciwnie. Po przeczytaniu łącznie dziesięciu tomów stwierdzam niniejszym, że Koło Czasu to chała, a stwierdzenie to uzasadniłem swojego czasu w pewnej forumowej dyskusji.

Każda rozsądna osoba zapyta w tym momencie, po jakiego czorta zabrnąłem w takim razie tak daleko w cykl. Po pierwsze, ponieważ tak jak napisałem powyżej, cały czas liczyłem na to, że wkrótce Jordan wypłynie na szerokie wody. Po drugie, wydawało mi się, że skoro już tyle setek (tysięcy) stron za mną, trzeba zacisnąć zęby i dobrnąć do finału. Myliłem się. Nie tylko dlatego, że los zakpił z czytelników Koła Czasu i uśmiercił jego autora przed napisaniem ostatniego tomu (część dwunasta o ładnym skądinąd tytule Wspomnienie Światła miała podobno zamknąć serię), bo tego wiedzieć przecież nie mogłem (chociaż w pewnym momencie tknęło mnie podejrzenie, że właśnie tak to się skończy). Także dlatego, iż gdy książka jest i gruba, i zła, powinno się bez sentymentów cisnąć ją w kąt, niezależnie od ilości już przeczytanych rozdziałów.

Morał wynikający dla pisarzy brzmi natomiast tak: Jeśli zgon przeszkodzi ci w dokończeniu dobrego cyklu, wywoła to oczywisty smutek czytelników, ale zarazem wpłynie pozytywnie na twoją renomę ("...nie dane było mu stworzyć dwóch ostatnich tomów tej świetnej serii...). Jeżeli jednak cykl będzie mierny, a ty umrzesz pisząc jego n-ty tom i zarzekając się na łożu śmierci, że to miała być ostatnia część, wzbudzi to tylko zjadliwy uśmieszek na mojej i nie tylko twarzy.






Komentarze

JCF (2007-09-22 18:09:18)

Nie dość, że na kinie się nie zna, to na dobre literaturze też nie ;/ Bosche, co za ziomuś ;/

Borys (2007-09-22 19:09:32)

Podsycanie flejma piętro niżej. :)

Borys (2007-09-22 19:09:38)

Ironia wymierzona jest w Jordana-pisarza i w jego cykl. Jeśli chodzi o Jordana-człowieka, napisałem najzupełniej poważnie:

Jeśli chodzi o Jordana-człowieka, to mogę tylko wyrazić żal, bo niecałe sześć krzyżyków to jak na dzisiejsze czasy żaden wiek do umierania.

LordThomas (2007-09-22 19:09:57)

Chlopak sie zestresowal bo mu z chorwatka nie wyszlo no i musi sie wyladowac.

Scobin (2007-09-22 19:09:58)

Ale tytuł posta fajny. Chociaż komizm ciuteczkę niezharmonizowany z nie najweselszą jednakowoż treścią.

LawDog (2007-09-22 22:09:53)



Jasne, jasne... Tylko winny się tłumaczy.Winny! Winny! Winny!

lama227 (2007-09-23 03:09:52)

A takie slodke dziecko z ciebie bylo Borysie. Wystarczy popatrzec na te loczki na "pewnym forum" Nie rozumiem co ta Chorwatka miala przeciw?BTW Takich mega komercyjnych seriali znalazloby sie wiecej. Tamten rynek chyba uczy jak osiagnac maksimum zysku z jednego pomyslu. Moze i ja sobie skrobne ksiazke w 100 tomach dociagnalbym ja do emerytury obecuje. Pozostaje kwestia wyboru tematu.hmmm Startrek i Tolkien w jednym?Tytul: Powrót czyli tam i... kto mi zakosil laser?Lecieli juz z ho ho a moze szybciej. Hoho pierwszy zauwazyl ze cos nie gra, a wlasciwie nie blipa w komputerze. Na ekranie widnial dziwny napis. "Jesli pierwszy raz widzisz ten ekran, to jest to ekran komputera. Prosze nie panikowac". Nocnej wachty nikt nie lubil. Nie dziwne wiec ze Hoho byl sam w sterowni. W zasadzie i tak nie mial tu nic do roboty. Zwykle, ale nie tym razem....(w tle slychac dramatyczny spiew zespolu "ich troje")--- wiecej za miesiac :p