Blogrys

Ja się zastrzelę

Czytasz starą notkę zaimportowaną z WordPressa. Niektóre elementy układu stron – w szczególności rozmiary i zakotwiczanie ilustracji oraz światło – mogą pozostawiać sporo do życzenia. Gdzieniegdzie wyparowały też multimedia, w szczególności zagnieżdżone wideo z YT.



Dwa dotychczasowe wpisy z minicyklu sitcomowego przeszły zupełnie bez echa w komentosferze. Być może powinien potraktować to jako sygnał, że temat nie jest najciekawszy, ale ponieważ wiem, iż Kroniki Seinfelda właśnie dzięki Blogrysowi zaciekawiły przynajmniej jedną osobę, nie poddam się. Dzisiaj pod lupę trafia serial Ja się zastrzelę. Tym razem istnieje pewna szansa, że ktoś-go-gdzieś-kiedyś, gdyż Ja się zastrzelę było swojego czasu emitowane i przez TV4, i przez Polsat.

Serial, w przeciwieństwie do Malcolma i Seinfelda, nie odznacza się nieszablonowością realizacyjną. W tle podłożono śmiech, a akcja rozgrywa się głównie w jednej lokacji, redakcji kobiecego czasopisma "Blush" (będącego zapewne fikcyjnym odpowiednikiem "Elle"). Bohaterami jest pięciu redaktorów "Blusha": infantylny, egocentryczny, ale zarazem dobroduszny naczelny i właściciel magazynu w jednej osobie Jack Gallo; jego córka, wojująca feministka Maya, usiłująca udowodnić, że pracę zdobyła nie dzięki tatusiowi, ale własnym umiejętnościom; lekko zakompleksiony z powodu swej przedwczesnej łysiny fotograf Elliot DiMauro; podstarzała "blondynka" Nina Van Horn, dawniej modelka; oraz przebiegły sekretarz Jacka, Dennis Finch.

Właśnie ta piątka (oczywiście w połączeniu z przyzwoitą fabułą i niezłym humorem) stanowi o największej sile Ja się zastrzelę. Od strony psychologicznej postacie są wyraziste i zróżnicowane, a aktorzy doskonale radzą sobie z oddawaniem ich cech, choć pozostałych bije na głowę David Spade w roli Fincha. Dowód? Gdybym miał wybrać debeściackiego sitcomowego bohatera, bez wahania wskazałbym właśnie jego.

Ja się zastrzelę liczy 148 odcinków zamkniętych w siedmiu sezonach i emitowanych od marca 1997 r. do sierpnia 2003 r. We wszystkich epizodach bez wyjątku występował komplet bohaterów, co jest rzadkością, jeśli chodzi o tak długie seriale.

Polecam, jak zwykle.

Dennis: O, miałaś erotyczny sen! I jaki byłem?
Maya: Nieobecny.






Komentarze

Seji (2007-09-14 16:09:51)

Jak napiszesz o IT Crowd to skomentuje :P.

Seji (2007-09-15 02:09:00)

13 posterunek byl niezly.

Seji (2007-09-15 02:09:13)

Bawil mnie. :)Owszem, byl prymitywny, ale mnie bawil. A to jest IMHO wystarczajace kryterium. :)Dla porownania Kiepscy (podobnie prymitywny serial) mial z bawieniem mnie pewne problemy.

lama227 (2007-09-15 02:09:30)

Tylko bez wulgaryzmów proszę, dzieci mogą to czytać ! ;)

lama227 (2007-09-15 02:09:46)

Nie ma takiej siły bym napisał komentarz do sitcomu. ;) Wiem jedno choruję gdy słyszę śmiech podkładany z taśmy.Może odważysz się ocenic sytuacje w polskich produkcjach? Ryś - tragedia, dokrętka Alternatywy 4 - ehhhh Dalej nie chcę wymieniać. Powiedz że bedzie lepiej prooooszę!PS. wiem że to nie sitcomy, ale nazwy typu 13...ek nie przechodzą mi przez gardło.

lama227 (2007-09-15 02:09:57)

@seji Niezły, a z czym to porównałeś !?

LawDog (2007-09-15 13:09:57)



Po "13 posterunku" już do końca znienawidziłem Pazurę. ;)Za to "Świat według Kiepskich" jest naprawdę niezły. Może dlatego, że Grabowski to świetny aktor i nie próbuje naśladować komików zza oceanu? A jest jeszcze Żukowski, Kotys... :)

Borys (2007-09-15 20:09:03)

"13 posterunek" był śmieszny tylko przez pierwszy sezon. Potem robił się coraz bardziej głupawy. Dokładnie to samo da się powiedzieć o "Miodowych latach", tyle że tam nie głupota, a nuda była bolączką późniejszych odcinków. "Kiepscy"? Rewelacja, chociaż zdarzają się słabsze odcinki, a pierwsze sezony są oczywiście lepsze od późniejszych.A o pewnej znanej polskiej komedii napisałem w następnej notce. ;)