Blogrys

Krótka historia Ekwadoru

Czytasz starą notkę zaimportowaną z WordPressa. Niektóre elementy układu stron – w szczególności rozmiary i zakotwiczanie ilustracji oraz światło – mogą pozostawiać sporo do życzenia. Gdzieniegdzie wyparowały też multimedia, w szczególności zagnieżdżone wideo z YT.

chimborazo.jpg

Zeszłoroczne wakacje spędziłem w Ekwadorze. Zaowocowało to serią wcale sążnistych wpisów:

  • Tutaj pisałem o potencjale turystycznym tego równikowego kraju, o jego geografii i klimacie. Notkę ozdobiły zdjęcia And i Amazonii.
  • Tutaj pisałem o trudnej, ale i dość dziwnej rzeczywistości socjoekonomicznej Ekwadoru. Dołączone fotki przedstawiały z kolei stolicę – Quito.
  • Tutaj pisałem o ekwadorskiej kuchni. Zdjęcia zabrały nas zaś nad Pacyfik.
  • Tutaj pisałem o niełatwej sytuacji drogowej. Tym razem w kadrze znalazły się Cuenca, Park Narodowy El Cajas oraz inkaskie ruiny Ingapirca.
  • Tutaj pisałem o przepięknym, zielonym cmentarzu w przygranicznym Tulcán.
  • Tutaj pisałem o ekscesach ekwadorskiej polityki. Zdjęcia – gorące źródła w Papallacta i wielki targ w Otavalo.
  • Tutaj przedstawiłem próbkę dwudziestowiecznego ekwadorskiego malarstwa...
  • ...a tutaj napisałem o najwybitniejszym dwudziestowiecznym malarzu Ameryki Południowej, rodowitym Ekwadorczyku.

I na razie to wszystko w tym temacie. Dziękuję za uwagę. Przeczytajcie koniecznie notkę-artykuł o Oswaldo Guayasamínie. Wiem, że jest długa, ale za to wycyzelowana. Do pochłonięcia jednym tchem.

Hasta la vista.