Blogrys

El Prado, cz. 2

Czytasz starą notkę zaimportowaną z WordPressa. Niektóre elementy układu stron – w szczególności rozmiary i zakotwiczanie ilustracji oraz światło – mogą pozostawiać sporo do życzenia. Gdzieniegdzie wyparowały też multimedia, w szczególności zagnieżdżone wideo z YT.

bruegel-triumf_smierci-fragment

Tydzień temu obejrzeliśmy sobie kilka wspaniałych, choć mniej znanych obrazów wiszących w madryckim El Prado. Omówiliśmy wówczas wybranych hiszpańskich malarzy i zatrzymaliśmy się na roku 1909.  Teraz cofamy się w czasie i przenosimy – najpierw – do Włoch.

Oto przeszywający obraz religijny: Chrystus krzyczy z bólu. Cierpienie wykrzywia Mu twarz. Krzyczy? Czy rzeczywiście? Nie. Już nie. Po dokładniejszym przyjrzeniu się widać wszak, iż Jezus dokonał żywota. Rozpacza tylko anioł trzymający bezradnie Jego ciało. Oto Martwy Chrystus podtrzymywany przez anioła (1475-1476) spod pędzla Antonella de Messiny (1430-1479).

messina-jezus

Nie trzeba jeździć do Paryża, żeby obejrzeć z bliska Mona Lisę. W El Prado też wisi. Co prawda to kopia, ale przynajmniej pięćsetletnia i z pracowni samego Leonarda da Vinci.

el_prado-mona_lisa

Sebastiano del Piombo (1485-1547), Chrystus zstępuje do Czyśća (1516) i w akcie miłosierdzia pochyla się ku Adamowi i Ewie, sprawcom grzechu pierworodnego. Masywne sylwetki zdradzają wpływ Michała Anioła. Jednocześnie Piombo występuje jako przedstawiciel szkoły weneckiej; śmiało operując kolorem, kontrastując biel z brązem podkreśla symboliczną wymowę dramatycznej sceny.

piombo-chrystus

Neapol, 6 października 1759. Król Karol, władca południowych Włoch, opuszcza na zawsze miasto, zrzeka się tronów Neapolu i Sycylii. Banicja? Awans! Dwa miesiące wcześniej zmarł bezdzietnie jego przyrodni brat i hiszpański monarcha, Ferdynand VI. Karol wyrusza do Madrytu, by go zastąpić. Będzie rządził przez następnych 30 lat jako Karol III. Umrze w doskonałym momencie dziejowym, bo na krótko przed rewolucją francuską. Potomni zapamiętają go jako mądrego i szczodrego władcę, choć niekoniecznie jako wybitnego męża stanu. Z drugiej strony to właśnie za panowania Karola III Hiszpania przekształci się nareszcie z terytorium w naród.

Moment wypłynięcia króla z Neapolu uwiecznił w wybornym turkusie Antonio Joli (1700-1777).

joli-odplyniecie

Na końcu szeregu reprezentacji włoskiej czeka Giambattista Tiepolo (1696-1770) z dwoma obrazami o tematyce religijno-reprodukcyjnej. Na pierwszym z nich, datowanym na okolice roku 1770, skrzydlaty wysłannik Boga oznajmia Abrahamowi, iż Sara urodzi mu w niedalekiej przyszłości upragnionego syna. Urzeka układ figur na płótnie podzielonym na dwie niemalże oddzielne części: wyprostowany, wyniosły anioł zajmuje prawą połowę, a pokorny, klęczący patriarcha lewy dolny róg.

tiepolo-abraham

Drugi obraz jest o kilkanaście lat wcześniejszy. Nosi tytuł Niepokalane poczęcie i wpisuje się w kult maryjny. Widzimy na nim Matkę Bożą w całej okazałości. Tutaj dla odmiany zwraca naszą uwagę delikatna, doskonała kombinacja kolorów – jasnego brązu nieba, błękitu płaszcza, bieli tuniki.

tiepolo-niepokalane_poczecie

A co tu się wyprawia?! Długo by opisywać szczegóły, gdyż wyobraźnia niderlandziego artysty Pietera Bruegela (starszego, zwanego też „Chłopskim”) (1525-1569) była niezrównana. Śmierć w czarnym rydwanie-czołgu wbija się w tłum biedaczków niczym nóż w masło. Niektórym udaje się umknąć kosie, kopytom i kołom… tylko po to, by zginąć od bezlitosnych ciosów mieczy armii kościotrupów napierających od góry tudzież dać się zagonić do wielkiej trumny. Triumf Śmierci (1562-1563), bez dwóch zdań.

bruegel-triumf_smierci

Syn Pietera Bruegela, Jan Brueghel (też starszy, znany jako „Aksamitny”) (1568-1625) malował dla odmiany sceny i rzeczy weselsze: martwe natury z kwiatami, pejzaże rajskie, alegorie zmysłów i żywiołów. Zachwyciłem się pentaptykiem pt. Pięć zmysłów wykonanym w latach 1617-1618 wspólnie z Peterem Paulem Rubensem. Rubens malował postacie, Aksamitny Brueghel resztę. Każdy obraz wypełniają po brzegi pieczołowicie wykonane detale tchnące przemyślaną metaforą. Nie da się namalować węchu? Bzdura!

brueghel-wzrok

brueghel-sluch

brueghel-wech

brueghel-smak

brueghel-dotyk

Rubens (1577-1640), jak na mistrza przystało, tworzył oczywiście najczęściej w pojedynkę. Przy prawie każdym jego dziele – El Prado posiada ich ponad sto, wliczając rysunki – warto przystanąć na dłużej. Przemówił do mnie poczet apostołów, ale jeszcze bardziej spodobał mi się Portret konny księcia Lermy (1603). Czy historycy sztucy mnie wyśmieją, jeśli oznajmię, że półkoliste gałęzie palmowe tworzące górne obramowanie portretu nasuwają mi na myśl późniejszą o prawie trzysta lat twórczość van Gogha?

rubens-ksiaze_lermy

Najciekawszy akt, jaki widziałem w madryckim muzeum, wyszedł spod pędzla – jakżeby inaczej – Francuza. Paul-Jacques-Aimé Baudry (1828-1886) namalował bezwstydnie rozerotyzowaną Falę i perłę w 1862 r. Moja intuicja była słuszna; amerykański artysta Kenyan Cox nazwał ten voyerystyczny obraz „najdoskonalszym aktem XIX wieku”.

baudry-perla

Przegląd zakończymy nie obrazem, lecz rzeźbą. Wierzyć nie chciałem własnym oczom – a dotknąć nie było wolno. Nie miałem bowiem wcześniej pojęcia, że z marmuru da się zrobić welon. Camillo Torreggiani (1820-1896), Izabela II zawoalowana (1855).

torreggiani-izabela_ii