Blogrys

Pozdrowienia z Rosji

Czytasz starą notkę zaimportowaną z WordPressa. Niektóre elementy układu stron – w szczególności rozmiary i zakotwiczanie ilustracji oraz światło – mogą pozostawiać sporo do życzenia. Gdzieniegdzie wyparowały też multimedia, w szczególności zagnieżdżone wideo z YT.


Zaledwie rok po Doktorze No nakręcono drugą część przygód Jamesa Bonda, Pozdrowienia z Rosji (często przekręcam "Rosję" na "Moskwę" w tytule, co w zasadzie nie ma większego znaczenia, bo akcja filmu nawet przez minutę nie toczy się na terenie Związku Radzieckiego). Podwojony budżet zaowocował większym rozmachem i bogatszą fabułą, chociaż efektów specjalnych jest tu ciągle stosunkowo niewiele. Pozdrowienia... można jeszcze z czystym sumieniem nazwać thrillerem szpiegowskim – począwszy od Goldfingera cykl bondowski skręci w kierunku kina akcji i nierzadko będzie czerpał z estetyki komiksowej.

Sean Connery zdążył całkowicie oswoić się z rolą, ale szczerze powiedziawszy, w Pozdrowieniach... trudno o sympatię dla jego Bonda. 007 jawi się jako oschły, zimny, skupiony na powierzonej mu misji drań, pod względem psychologicznym niewiele lepszy od polującego nań Reda Granta. Niemniej taka poza Bonda ma swe uzasadnienie fabularne: Agent jedzie do Stambułu, by spotkać się z Tatianą Romanową, rzekomo zakochaną w nim po uszy pracowniczką konsulatu radzieckiego, która w zamian za rendez-vous z pięknym Jamesem gotowa jest przekazać Brytyjczykom maszynę szyfrującą Lektor. M doskonale zdaje sobie sprawę, że musi to być pułapka, lecz skuszony Lektorem i tak wysyła Bonda do Turcji. Na razie nikt jeszzcze nie wie, że intrygę uknuł nie Smiersz, lecz SPECTRE, pragnący za jednym zamachem skompromitować wywiady obu krajów i pomścić śmierć dra No.

Najsłabszym elementem Pozdrowień z Rosji okazuje się Daniela Bianchi, młodziutka włoska aktorka wcielająca się w Tatianę. Nie dość, że gra w sposób drewniany, to jak na bondowską dziewczynę i finalistkę Miss Universe 1960 nie jest szczególnie atrakcyjna (pod tym względem przegrywa z każdą kobietą z filmu z wyjątkiem Moneypenny i pułkownik Klebb). Jednak w Pozdrowieniach... znalazł się też szereg punktów wartych odnotowania:

007. Nie licząc sceny przedczołówkowej, film rozpoczyna się od pojedynku szachowego. W jego trakcie Kronsteen, główny planista SPECTRE, zostaje wezwany przez Blofelda. Daje więc przeciwnikowi mata w dwóch ruchach i szybko opuszcza salę, ignorując wyciągnięte dłonie pragnących mu pogratulować widzów. Ciekawe, kiedy znowu zobaczymy w "Bondzie", że ktoś z kimś gra w szachy? Ba, ile razy po 1963 r. ktoś z kimś grał w szachy w filmie nastawionym na akcję...?

006. Bond wraz z Alim Kerimem Beyem, brytyjskim rezydentem urzędującym w Stambule, szykują się do wykradzenia Lektora z radzieckiego konsulatu. Trzeba jeszcze uzgodnić datę. "Trzynastego?", pyta Ali. "Czternastego", odpowiada James. Widz z uśmieszkiem myśli, że superagent jest przesądny, a po chwili okazuje się, że 007 zrobił wszystkich w konia.

(W Beya wcielił się Pedro Armendáriz, aktor meksykańskiego pochodzenia, który na planie filmu cierpiał silne bóle z powodu postępującej choroby nowotworowej. Uparł się jednak, że zagra, ponieważ chciał zostawić rodzinie środki finansowe. Armendáriz nie doczekał premiery filmu. Popełnił samobójstwo w szpitalu cztery miesiące przedtem.)

005. Na początku filmu oglądamy przez chwilę obóz treningowy SPECTRE na wyspie należącej do organizacji. Przyszli zabójcy i terroryści ćwiczą strzelanie z broni automatycznej, wprawiają się w używaniu miotacza ognia, poznają nowe chwyty judo na treningowej macie. Trochę to naiwne, ale na swój sposób logiczne – skądś przecież musieli się brać ci wszyscy zawodowi rzezimieszkowie, których w efektowny sposób kasował Bond.

004. W Pozdrowieniach z Rosji Bond pierwszy i chyba ostatni raz bije się z podstarzałą kobietą. Róża Klebb, była pułkownik Smierszu w przebraniu weneckiej pokojówki, usiłuje kopnąć bohatera i wbić mu zatrute ostrze. W szamotaniu się przyszpilonej krzesłem do ściany Klebb widzimy żałosną bezradność; potem Bond będzie już miał o wiele godniejszych finałowych przeciwników.

003. Na jugosławsko-włoskim pograniczu ciężarówkę, którą jadą Bond z Tatianą, atakuje helikopter. Od tej pory sceny ze śmigłowcami będą pojawiać się w prawie każdym filmie o przygodach 007. Uskoki przed robiącym nawroty żółtym, staroświeckim śmigłowcem przywodzą na myśl kultową scenę z filmu Północ-północny zachód. Pozdrowienia... wygrywają jednak z Hitchcockiem scenerią. Zachmurzone niebo wygląda moim zdaniem przepięknie. Scenę kręcono oczywiście w Szkocji.

002. Jeden z najważniejszych etnicznych momentów w historii filmów o Bondzie to wizyta w obozie cygańskim. Atrakcje pokroju tańca brzucha i pojedynku dwóch Cyganek o rękę syna wodza przerywa napaść. Obóz atakują wysługujący się Rosjanom Bułgarzy z Marcinem Dańcem na czele. Po odparciu wroga Bond otrzymuje propozycję rozsądzenia sporu Cyganek i obie dziewczyny trafiają na noc do jego namiotu. Nie dowiemy się, którą z nich wybierze 007 na nałożnicę syna wodza, chociaż domyślamy się oczywiście, jakie kryteria zadecydowały.

001. Większa część Pozdrowień z Rosji rozgrywa się w Stambule, ale napięcie wzrasta, gdy akcja przenosi się do jadącego ku Europie Orient Expressu. Kulminacyjną sceną jest brutalna walka Bonda z Redem Grantem w ciemnym, ciasnym przedziale pociągu zakończona uduszeniem antagonisty jego własną garotą. W Granta wcielił się (podobny nieco do Daniela Craiga) Robert Shaw, Quint z późniejszych o ponad dziesięć lat Szczęk. Nakręcenie paruminutowej sekwencji zaciekłej walki zajęło całe trzy tygodnie, ale to przecież jedna z najfajniejszych scen tego typu w kinie. Zabawne, jak pamięć płata figle: Zawsze wydawało mi się, że pod koniec Bond zatrzasnął Granta w składanym do ściany łóżku.







Komentarze

Arek (2017-05-21 21:15:48)

Scena walki z Grantem super, scena z Klebb też spoko - teraz będziesz wiedział, do czego jeszcze może służyć krzesło. Co do szachów - nie przyglądałem się szczególnie, ale nie jestem pewien, czy ten przegrywający gość nie miał czasem szansy jeszcze powalczyć. Bardzo dobry film.