Blogrys

Podryw "na Obamę"

Czytasz starą notkę zaimportowaną z WordPressa. Niektóre elementy układu stron – w szczególności rozmiary i zakotwiczanie ilustracji oraz światło – mogą pozostawiać sporo do życzenia. Gdzieniegdzie wyparowały też multimedia, w szczególności zagnieżdżone wideo z YT.

Gdy kilka dni temu czekałem późnym popołudniem na metro mające zawieźć mnie z uczelni do domu, byłem na peronie świadkiem na poły zabawnej sytuacji. Jakiś norweski nerd próbował poderwać nieszczególnie ładną Francuzkę w nausznikach. Zresztą "poderwać" to może trochę za dużo powiedziane. Facet po prostu dość nachalnie starał się podtrzymać ewidentnie zdychającą rozmowę, podczas gdy dziewczyna od niechcenia mu potakiwała i niecierpliwie wyglądała pociągu. Nerd spełniał wszystkie fenotypowe warunki nerdowości -- charakterystyczny ton głosu, okulary, bardzo równy dwudniowy zarost, lekko przygarbiona sylwetka. O dziwo nie był jednak nerdem ścisłym, a nerdem humanistycznym, bo nie gadał o twierdzeniu Gödla, tylko o zwycięstwie Obamy. A może był to po prostu nerd ścisły, tyle że umiarkowanie zainteresowany wydarzeniami politycznymi? Trudno powiedzieć. W każdym razie metro przyjechało, oni wsiedli do pierwszego wagonu, ja do drugiego. Gdy kwadrans później kupowałem żarcie w swoim sklepie, minąłem się z nią między regałami. Była już sama i na jej twarzy malował się ewidentny wyraz ulgi.

A zatrzymując się jeszcze na chwilę przy zwycięstwie Obamy (ale nie musisz wcale tego czytać, jeżeli jesteś nieszczególnie ładną Francuzką w nausznikach). Polityką interesuje się w minimalnym stopniu, więc zwycięstwo uszatego Mulata nad weteranem z wywalonym jęzorem nie rusza mną w ogóle. W całym tym okołowyborczym zgiełku zwróciłem uwagę -- podobnie zresztą jak cztery lata temu, gdy W. pokonał Gore'a -- tylko na jedną rzecz. Przegrany natychmiast pogratulował zwycięzcy na forum publicznym i wydaje mi się, że były to gratulacje całkiem szczere. Może wynika to po prostu z politycznej uprzejmości; a może tradycja demokratyczna jest na tyle mocno wrośnięta w społeczeństwo amerykańskie, że szacunek dla woli narodu okazuje się silniejszy niż rozgoryczenie po porażce.

Swoją drogą, widzieliście już to?






Komentarze

mwisniewski (2008-11-07 22:11:03)

Ile jaj ma nowy prezydent USA?Obama.

Borys (2008-11-07 23:11:50)

Skąd Ty piszesz? :) Tym razem nie przypuszczałem, że będziesz pierwszym komentatorem. Respect. :)

Staszek (2008-11-08 08:11:42)

Nie widzieliśmy. Słodkie. :-)

mwisniewski (2008-11-08 22:11:35)

Boyakasha! :)

Drozdal (2008-11-09 20:11:23)

A widzisz Borys jak juz o prezydentach mówimy to, ten przydługi artykuł warto przeczytać. Chociażby aby dowiedzieć się czym McCain się różni od W (opdowiedź - W był lepszym pilotem).