Blogrys

Szlaczek jawy i snu

Czytasz starą notkę zaimportowaną z WordPressa. Niektóre elementy układu stron – w szczególności rozmiary i zakotwiczanie ilustracji oraz światło – mogą pozostawiać sporo do życzenia. Gdzieniegdzie wyparowały też multimedia, w szczególności zagnieżdżone wideo z YT.


Przed nastaniem czasów kanonicznego nagłówka Lekcja-Data-Temat, w pierwszej klasie szkoły podstawowej, kazano nam rysować w zeszycie kolorowe szlaczki. Stanowiły one fikuśną wariację na temat zwykłej poziomej linii oddzielającej jedną sekcję tekstu od drugiej. Wiadomo, dzieci nie umiały jeszcze porządnie pisać (kto nie umiał, ten nie umiał), więc niech kartki nie leżą odłogiem.

O szlaczkach przypomniało mi się niedawno, gdy trudząc się przy algebrze tensorowej ze znudzeniem rysowałem na marginesie jakieś piktogramy zupełnie nie związane z treścią zadania. Pamiętam, że owo szlaczkowanie nie wydawało się siedmioletniemu wówczas Borysowi specjalnie fascynujące. Wręcz przeciwnie. Koncepcje graficzne kończyły mi się już po kilku szlaczkach, a tutaj niemal codziennie trzeba było rysować nowy. I nie mogły się powtarzać, co to to nie. Pani czuwała.

Dzisiaj, piętnaście lat później, gdy szlaczki zostały zastąpione przez zespolone całki, przemienne pierścienie, równania krzywych geodezyjnych, wykresy Smitha, sferę Blocha, raporty z zajęć przy cyklotronie, mechanizm Higgsa, sumy po trajektoriach i model Einsteina-de Sittera -- dzisiaj odczuwam irracjonalne w swym atawizmie pragnienie powrotu do korzeni. Usiadłbym oto i rzucił się w wir wzorków, symboli i symetrii, ruszył tropem zygzaków, trójkątów, trapezów, spiral, sinusów, gradientów, kropek, kółek i kratek, po wirtuozersku przetwarzał popularne loga, mistyczne symbole i niezwykłe znaki, nurzał się wśród zniekształconych do niepoznania liter siedmiu wielkich alfabetów, tworzył zaskakujące syntezy pionu z poziomem, punktu z kwadratem, regularności z chaosem, wkroczył na szlak wzorniczej nieskończoności, sięgałbym głębiej, głębiej, coraz głębiej do bagażu doświadczeń graficznych i wsparłszy go wiedzą matematyczną dokonałbym wreszcie ostatecznej synestezji Koloru i Kształtu, popełniłbym Szlaczek Ostateczny, Ubershlatchek, Shlakus Maximus Ultimus.

Ale nie. Czas szlaczków był krótki jak życie motyla i dawno temu przeminął bezpowrotnie. Aż chciałoby się rzecz za de Tocquevillem: Przybyły znikąd, przepłynęły przez czas i zniknęły w ramionach Boga.

Tak to już jest. Zawsze chcą czegoś od nas w nieodpowiednim momencie.






Komentarze

LordThomas (2008-04-04 00:04:35)

Te studia źle na Ciebie wpływają...

LawDog (2008-04-04 00:04:45)



E tam, od razu "źle". Chyba każdy z nas chciałby namazać kiedyś Shlakus Maximus Ultimus, co? W przedszkolu lubiłem najbardziej gradienty i sinusy, teraz skłaniałbym się raczej ku trapezom. BTW, padł chyba rekord Blogrysa. Jedno ze zdań tej notki ma więcej niż siedemdziesiąt wyrazów.**Które to zdanie?

Drozdal (2008-04-04 02:04:18)

mistyczne symbole i niezwykłe znaki, nurzał się wśród zniekształconych do niepoznania liter siedmiu wielkich alfabetów
To zdanie przypomnialo mi o bohaterze nowej powiesci Gibsona - Spook CountryAlberto Corrales. Koles ten ma wytatuowane na ramionach nieistniejace alfabety, ktore opracowywane sa przez jakiegos japonskiego zapalenca. Bardziej przypominaja szlaczki rysowane przez dzieciaki, niz litery.

Dabroz (2008-04-05 21:04:10)

Ja przeglądając moje stare notatki z matematyki dyskretnej i metod numerycznych mam czasem wątpliwości, co jest notatką, a co szlaczkiem.

LordThomas (2008-04-06 13:04:29)

"Chyba każdy z nas chciałby namazać kiedyś Shlakus Maximus Ultimus, co?"Powiem tak: jedni marzyli o namazaniu Shlakus Maximus Ultimus. A inni po prostu to robili. Zgadnij do której grupy należałem? :)

Borys (2008-04-06 19:04:18)

Tej pijącej taniego winiaka na boisku? :)

Misiolak (2008-04-06 19:04:49)

Nigdy nie marzyłem o jakimś Shlakusie. Jedni rysują na wykładach szlaczki, inny - kobitki o fantastycznych kształtach i w ogóle. Myślę, że społeczność akademicka mnie rozgrzeszy. Mam niezłą kolekcje z wykładów fizyki kwantowej... do wglądu ;)

LordThomas (2008-04-07 11:04:17)

Jedni rysują kobitki o fantastycznych kształtach i w ogóle. A inni takich kobitek rysować nie muszą :P

LawDog (2008-04-07 18:04:28)

Au, musiało boleć. ;P

Borys (2008-04-08 15:04:28)

Boleć jak boleć, ale tym niedopowiedzeniem Lord wprost fantastycznie wystawił się na kontrę. :)

Misiolak (2008-04-11 20:04:33)

Inni owszem nie muszą, skoro zadowala ich obcowanie z dziewczynami, których imiona kończą się na ".jpg". :P

LordThomas (2008-04-14 14:04:38)

W przeciwieństwie do tych których zadowala obcowanie z dziewczynami na papierze, tak? :PA co do kontry to powiem tak: głodnemu chleb na myśli :)

Borys (2008-04-14 15:04:40)

Lordzie, to nie tak. Ja po prostu z uwagą obserwuję Twoją karierę odszczekiwacza. :D Jestem dla Ciebie jak Tajner dla Małysza. :)

Drozdal (2008-04-14 16:04:06)

W przeciwieństwie do tych których zadowala obcowanie z dziewczynami na papierze, tak?
Technicznie JPEGowe dziewczyny nie sa papierowe, tylko zerojedynowe a te internetowe to niestety maja jedynie 72DPI.Jak juz musze z cyfrowa obcowac to burzujsko wybiore taka, ktorej imie kkonczy sie na TIFF albo PSD :P

Misiolak (2008-04-15 05:04:27)

Lordzie, ja z natury rysuje. Na uniwerkach występuje gatunek zwany kobietą urodziwą, ale rozumiem tych, co muszą sobie poklikać, żeby zobaczyć wcięcie w talii. :>Borys: Kulą u nogi? :P

Dabroz (2008-04-16 20:04:58)

No patrz, a niektórzy nie rozumieją.Dobra kontra nie jest zła. :)