Blogrys

Mózgojady

Czytasz starą notkę zaimportowaną z WordPressa. Niektóre elementy układu stron – w szczególności rozmiary i zakotwiczanie ilustracji oraz światło – mogą pozostawiać sporo do życzenia. Gdzieniegdzie wyparowały też multimedia, w szczególności zagnieżdżone wideo z YT.


Jestem wielkim fanem survival-horrorów z zombiakami. Od razu zaznaczam, że przez "zombiaki" rozumiem nie tylko ożywionych, krwiożerczych nieboszczyków. Odstępstwa od Romerowskiego kanonu są mile widziane, pod warunkiem posiadania dostatecznej ilości cech zbieżnych.

Niestety, filmowcy nie rozpieszczają miłośników subgatunku (wśród czytelników Blogrysa znajduje się przynajmniej jeden). Na palcach obu rąk da się zliczyć solidne produkcje, które powstały... nie, nawet nie w ciągu ostatniej dekady, ale w ogóle. Wymieńmy, chronologicznie: Noc żywych trupów (1968), Świt żywych trupów (1978), Dzień żywych trupów (1985), remake Nocy żywych trupów (1990), 28 dni później (2002), remake Świtu żywych trupów (2004), Ziemia żywych trupów (2005) oraz trzy wersje Inwazji pożeraczy ciał. Dziesięć w przeciągu pół wieku to niewiele (na pewno coś przeoczyłem -- fan to niekoniecznie ekspert). Z drugiej strony, niska częstotliwość powstawania filmów o zombie nie powoduje zużycia się tematu. Poza tym wśród powyższych tytułów odnajdziemy jedną perełkę, 28 dni później, i jeden diamencik, remake Świtu.... Nie jest najgorzej, a wkrótce będzie dużo, dużo lepiej, ponieważ w przeciągu najbliższych kwartałów do powyższej dyszki dołączy sześć nowych pozycji. Owszem, ja też nie mogłem uwierzyć, gdy w przeciągu minionych miesięcy co parę tygodni dowiadywałem się o kolejnej zapowiedzi. Oto konkrety.
...


28 tygodni później. Gdy za robienie sequela zabiera się inny reżyser, zazwyczaj nie wróży to dobrze. Na szczęście w przypadku kontynuacji 28 dni później wszelkie obawy okazały się zbędne. Film, który miał już swoją premierę w Wielkiej Brytanii i USA (do kin polskich i norweskich trafi dopiero na przełomie sierpnia i września) oceniono bardzo pozytywnie -- na IMDB dostał ułamek punktu więcej niż poprzednik. Oby tylko w fabułę znów wpleciono niepokojące spostrzeżenie dotyczące ludzkich zachowań w sytuacjach kryzysowych, które uczyniło z pierwszej części coś więcej niż "prosty" horror.

Planet Terror. Wszędzie poza Stanami Zjednoczonymi Grindhouse będzie wyświetlany jako dwa osobne filmy (tak, ja też uważam, że to świństwo). Jeden z nich, Planet Terror, reżyserowany przez Roberta Rodrigueza, opowiada o... Zgadliście, o inwazji zombiaków. Znając Rodrigueza, dostaniemy zapewne niczym nieskrępowane gore, ale przecież właśnie o to chodzi.

Invasion. Oryginalnej Inwazji pożeraczy ciał z 1956 r. nie miałem jeszcze okazji obejrzeć, czego wielce żałuję, bo film jest podobno więcej niż dobry. Widziałem za to oba remake'i. Ten z 1978 r. posiadał zdecydowanie lepszy klimat grozy, a zamykająca film scena należy bezsprzecznie do najcharakterystyczniejszych kadrów fabularnych (do zobaczenia tutaj, ale uwaga, bo to spojler). Wczesną jesienią obejrzymy kolejną wersję. Czwarty raz to samo? Tak, ale ponieważ w rolach głównych występują Nicole Kidman i Daniel "Nowy Bond" Craig, a za reżyserię odpowiedzialny jest Oliver Hirschbiegel, powinno być nieźle. Trzeba się też wreszcie rozejrzeć za książką Finneya.

I Am Legend. Nie wierzyłem własnym oczom -- ponownie zabrali się za ekranizację powieści Richarda Mathesona. "Zabrali" to za mało powiedziane, bo projekt wygląda na prawie gotowy, a w Sieci jest już dostępny oficjalny trailer. Niby bez fajerwerków, lecz czyż wymarły Nowy Jork nie robi wrażenia? Premiera pod koniec roku. Czekanie uprzyjemnić może papierowy pierwowzór i pierwsza filmowa wersja.

Komórka. O jednej z najnowszych powieści Stephena Kinga już pisałem, a niezadługo poświęcę jej kolejną notkę. W tej chwili natomiast istotne jest to, że lada chwila Eli Roth zabierze się za kręcenie ekranizacji. Jego Hostel mistrzostwem świata nie był na pewno, ale podejście Rotha do tematu nastraja pozytywnie: I think you can really do almost a cross between the Dawn of the Dead remake with a 'Roland Emmerich' approach (for lack of a better reference) where you show it happening all over the world. When the pulse hits, I wanna see it hit EVERYWHERE. In restaurants, in movie theaters, at sports events, all the places that people drive you crazy when they're talking on their cell phones. I see total armageddon. People going crazy killing each other - everyone at once - all over the world. Cars smashing into each other, people getting stabbed, throats getting ripped out. The one thing I always wanted to see in zombie movies is the actual moment the plague hits, and not just in one spot, but everywhere.

Dzień żywych trupów. Remake jest gotowy i ma rzekomo ujrzeć światło dzienne jeszcze w 2007 r., ale na razie skrywa go mgiełka tajemnicy. Nie podano konkretnej daty premiery, żadnych fotosów też nigdzie nie uświadczymy. Czy Steve Miner wyciśnie z Romerowskiego materiału tyle, co Zack Snyder wycisnął ze Świtu...? Obawiam się niestety, że po reżyserze sequeli Piątku trzynastego i Halloween oraz Strażników Teksasu nie należy spodziewać się zbyt wiele. Jednak nigdy nic nie wiadomo.

Będzie co oglądać.






Komentarze

Seji (2007-06-10 09:06:39)

Im Legend to wampiry, nie zombie :).

MasatoPl (2007-06-10 10:06:30)

Cell! Cell! Cell! Yaaay!Oby było udane. :)

LawDog (2007-06-10 16:06:16)

Jeżeli te jełopy w remakeu "I Am Legend" znowu będą wołały "Morgan, come out!" i waliły drewnianymi pałkami w drzwi... może być zabawnie.A "niepokojące spostrzeżenie dotyczące ludzkich zachowań w sytuacjach kryzysowych" to właśnie coś, co różni zombie-movies od innych horrorów. I pozwala spojrzeć na subgatunek inaczej. "28 dni później" jest tylko jednym z przynajmniej kilku tytułów (ale te sceny finałowe...). Nadal nie przekonany do komiksów, "fanie survival-horrorów z zombiakami", tracisz przynajmniej jedną genialną serię z "Twojego" gatunku stricte. Wiesz, o czym piszę. I chyba umknęło Ci "Shaun of the Dead". Jak dotąd nie doczekaliśmy się lepszej parodii filmów o inwazji zombie. Albo lepszej romantycznej komedii z zombie. U, hu, hu, kino czeka oblężenie.

LordThomas (2007-06-10 17:06:33)

Szczerze powiem, ze z filmow o zombiakach tylko "28 dni pozniej" jest dla mnie dobrym (a nawet bardzo dobrym) filmem. Reszta mnie jakos nie bawi.

LawDog (2007-06-10 21:06:31)

A, właśnie. Moim się spodobało, prawie tak samo jak mi. W wakacje rozwalę ich ponownie.

Misiołak (2007-06-10 21:06:32)

Dobra, dosć tego gadania o filmach... Law rozkładaj Zombies!!!, a ja skocze po Zombiaki ;)

Borys (2007-06-10 23:06:51)

Seji, wiem, że wampiry, ale napisałem na początku, że dopuszczam "odstępstwa". Jeśli wampirów jest dużo i są dostatecznie bezrozumne, to się załapią jako zombie. :) Natomiast w "30 dniach nocy" już tych kryteriów nie spełniają, przynajmniej tak mi powiedział Law (bo ja komiksu nie znam, ale film pewnie obejrzę).Law, "Wysyp żywych trupów" nie jest na poważnie. :) A remake "I Am Legend" na pewno będzie unowocześniony, wystarczy porównać stary i nowy "Świt żywych trupów". Więc śpię spokojnie.

LawDog (2007-06-10 23:06:54)

Skoro wołają Morgana, to chyba nie są takie bezrozumne, hm? A jak dopuszczasz "odstępstwa", to "Wysyp żywych trupów" powinien się na liście znaleźć. :PSwoją drogą, trailer "30 dni nocy" trochę kopie dupę. Myślę sobie jednak, że w odpowiednim kontekście, to, co się tam wyprawia, możemy nazwać "inwazją".

Borys (2007-06-11 00:06:30)

Chyba były bezrozumne, skoro liczyły na to, że do nich wyjdzie. :)

LawDog (2007-06-14 17:06:03)

Załatwił mnie.