Blogrys

Dwadzieścia-dwadzieścia tysięcy (12)

Czytasz starą notkę zaimportowaną z WordPressa. Niektóre elementy układu stron – w szczególności rozmiary i zakotwiczanie ilustracji oraz światło – mogą pozostawiać sporo do życzenia. Gdzieniegdzie wyparowały też multimedia, w szczególności zagnieżdżone wideo z YT.

Smutna sprawa z tymi Zabójcami. Osiem lat temu weszli na międzynarodową scenę z post-punkowym przytupem. Pamiętam, jak jesienią 2004 r. (tudzież wiosną 2005 r.), będąc świeżo upieczonym studentem, zwykłem oglądać w akademiku do śniadania norweski kanał muzyczny. Ponieważ w kółko puszczali tam te same kawałki, nie było poranka, żebym przed pójściem na uczelnię nie posłuchał Mr. Brightside. Ogniskową teledysku była oczywiście zjawiskowa Iza Miko ucharakteryzowana po części na aktorkę kabaretową, po części na porcelanową laleczkę, ale uwagę przykuwał przede wszystkim histeryczny wokal Brandona Flowersa nałożony na żwawą rockową melodię. W tamtym okresie musiałem także nieraz zderzyć się w przestrzeni akustycznej z Somebody Told Me, ale nie od razu zorientowałem się, że za oboma utworami stoi ten sam zespół.

Cztery lata później kupiłem swoją pierwszą płytę. Wybór padł na Sam's Town The Killers, o której nie omieszkałem tutaj z przejęciem napisać. Przystąpiłem do kompletowania dyskografii Zabójców i do mojej kolekcji trafiły wkrótce oba wcześniejsze albumy: Hot Fuzz oraz kompilacyjny, wielce udany Sawdust. Na wszystkich grali jak z nut, ale ich muzyka z płyty na płytę najwyraźniej łagodniała. O ile Hot Fuzz od początku do końca było post-punkiem pełną gębą, o tyle Sam's Town w wielu miejscach przypominało już heartland rock w stylu Springsteena.

Kolejny album, Day & Age, przyniósł szok i niedowierzanie. Jak to możliwe, że chłopaki od Somebody Told Me lansują teraz dance'owy kawałek Human? Jedynym jaśniejszym punktem płyty z 2008 r. był Neon Tiger, który za sprawą fragmentu "Away, away, oh, run // Under the heat of the southwest sun" będzie zawsze już przywodzić mi na myśl czytanego podówczas Lorda Jima. Niestety, Tygrys przegrał wtedy mimo wszystko z Człowiekiem.

Półtora miesiąca temu ukazała się czwarta płyta studyjna pt. Battle Born, ale po przesłuchaniu na YouTubie utworu tytułowego stwierdziłem, że nie mam tam czego szukać. Smutna sprawa. Wróciłem za to do Hot Fuzzu i odkrywam debiutancką płytę The Killers na nowo. Dziwię się, dlaczego wcześniej nie zauważyłem fenomenalnego On Top. Przez pół dnia nie dawało mi spokoju, z czym kojarzy mi się fragment, gdzie Brandon przeciągle śpiewa "down" i "found". Już wiem. Subiektywne skojarzenia bez wątpienia wzbogacają muzykę.