Blogrys

Rozprawka o Etiudzie

Czytasz starą notkę zaimportowaną z WordPressa. Niektóre elementy układu stron – w szczególności rozmiary i zakotwiczanie ilustracji oraz światło – mogą pozostawiać sporo do życzenia. Gdzieniegdzie wyparowały też multimedia, w szczególności zagnieżdżone wideo z YT.


Marudzenia na otaczający mnie świat staram się unikać jak ognia, a w szczególności na blogu, który, moim skromnym zdaniem, do tego nie służy. Wczoraj jednak, cichutko wzdychając, dokonałem pewnej obserwacji i podzielę się nią tutaj, sprawdzając przy okazji komciogenność wpisów typu "mieszkający za granicą Polak narzeka na Polskę".

Rzecz tyczy się rozwiązań logistycznych związanych z odprawianiem pasażerów na terminalu Etiuda lotniska Okęcie w Warszawie. Tamtędy wracałem wczoraj do Norwegii po i niewiele brakowało, a spóźniłbym się na swój samolot. Pojawiłem się otóż na Etiudzie nieco za późno (siedemdziesiąt minut przed odlotem), kolejka pasażerów do odprawy była nieco za długa (tak na oko ze 100-150 osób), a otwartych punktów nadawania bagażu było nieco za mało (przez długi czas dwa, dopiero potem uruchomiono dwa kolejne).

Sam fakt wystąpienia długiej kolejki nie jest niczym zdrożnym. Zdarza się -- następnym razem zadbam po prostu o to, by mieć przynajmniej półtoragodzinny margines. Tłocząc się z bagażem wśród innych oczekujących zwróciłem natomiast uwagę na dwie durnoty popełnione przez osoby, które Etiudę projektowały; durnoty zupełnie oczywiste dla mnie, ale najwyraźniej nie tak oczywiste dla specjalistów.

Po pierwsze, konfiguracja hali (halki) odlotów ustawia kolejkę równolegle do punktów nadawania bagażu, podczas gdy na ostatnim swoim odcinku powinna być do nich prostopadła. Umożliwiłoby to pasażerom sprawne podchodzenie do wolnych "okienek". Obecnie natomiast przy punkcie pierwszym z brzegu tworzy się zator, a do następnych ludzie zbliżają się z kilkudziesięciosekundowymi przerwami -- bo albo ich nie widzą, albo mają zatarasowane przejście.

Po drugie, po "zarejestrowaniu" bagażu trzeba go jeszcze przenieść kilkadziesiąt metrów i samodzielnie położyć na taśmociągu. Pozornie to żaden problem, ale w rzeczywistości opóźnia to dodatkowo odprawę, bo wiadomo, że ludzie z ciężkimi tobołami poruszają się wolniej i niezdarniej od ludzi już od nich uwolnionych. Absurd sytuacji bierze się natomiast stąd, że ów główny taśmociąg biegnie zaraz za punktami nadawania bagażu. Wystarczyłoby więc pociągnąć dodatkowe taśmociągi (o długości jakichś pięciu metrów każdy) przez ścianę i przyłączyć je do głównego. Ale nie -- lepiej skomplikować wszystkim życie i kompromitować główny węzeł komunikacyjny kraju.

Tutaj powinna znaleźć się kąśliwa puenta. Pomożecie?






Komentarze

Seji (2007-08-06 11:08:48)

Pomozemy.THIS IS POLSKAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!

LawDog (2007-08-06 12:08:35)

Ale doleciałeś na czas, nie?

Borys (2007-08-06 12:08:37)

Seji: Wiedziałem, że mogę na Ciebie liczyć. :)Law: Dolecieć doleciałem. Teraz właśnie zabieram się za rozpakowywanie poprzedzone małymi porządkami w pokoju. Muszę apgrejdować konfigurację dotychczasowych gratów, żeby zrobić miejsce na nowe, przywiezione (wywiezione :)) z ojczyzny.

Seji (2007-08-06 18:08:41)

Prosze :D

lama227 (2007-09-07 02:09:53)

Bo to nie Etiuda tylko rapsod żałobny był. ;)