Blogrys

Susłakon(ik)

Czytasz starą notkę zaimportowaną z WordPressa. Niektóre elementy układu stron – w szczególności rozmiary i zakotwiczanie ilustracji oraz światło – mogą pozostawiać sporo do życzenia. Gdzieniegdzie wyparowały też multimedia, w szczególności zagnieżdżone wideo z YT.



Tydzień temu powróciłem z Pienin, z pięciodniowej wycieczki o profilu fandomowo-growo-turystycznym. Nosiłem się przez chwilę z zamiarem napisania dłuższej relacji na potrzeby bloga, ale szybko uznałem, że nie ma to w zasadzie sensu. Susłakon wbrew przyrostkowi "kon" nie był bynajmniej konwentem, więc i pisać za bardzo nie ma o czym. Ci, którzy mi towarzyszyli, sami wiedzą najlepiej, jak było; pozostałym relacjonowanie szczegółów nie wydałoby się pewnie specjalnie zajmujące. Wykpię się zatem pokaźnym pakietem zdjęć (które i tak powiedzą najwięcej) oraz telegraficznym skrótem.
...


Nocowaliśmy w agroturystyce prywatnej kwaterze w Sromowcach Niżnych nad samym Dunajcem, w dużym, wygodnym pokoju z czystą łazienką i kuchnią na korytarzu. Płaciliśmy 17 zł za osobonoc. O warunkach lokalowych nie dałoby się powiedzieć złego słowa, gdyby nie to, że surowo egzekwowano ciszę nocną, a na zewnątrz nie było gdzie posiedzieć. Jeśli kiedyś znowu tam pojedziemy, prawie na pewno będziemy szukać innego noclegu.

Pogoda dopisała. Trochę padało i pogrzmiało, lecz dzięki zachmurzeniu i przelotnym opadom uniknęliśmy upałów. Nie uprawialiśmy intensywnej turystyki pieszej, je dnak na czterech literach także nie siedzieliśmy. W piątek wieczorem (dzień przyjazdu) wykonaliśmy rekonesans najbliższej okolicy, a w sobotę wybraliśmy się do Czerwonego Klasztora po słowackiej stronie Dunajca. W niedzielę Misiołak, Seji i ja myszkowaliśmy po drugiej stronie rzeki szukając "dobrej" jadłodalni -- LawDogowi oraz Malkavowi przypasowała pierwsza znaleziona mieli mniejsze wymagania (albo byli bardziej głodni), gdyż zadekowali się w pierwszej znalezionej. Poniedziałek upłynął pod znakiem najdłuższego, bo dwunastokilometrowego (z dumą powtarzaliśmy sobie potem tę liczbę), marszu. Zwiedziliśmy zaporę wodną na Zalewie Czorsztyńskim i dotarliśmy do położonego nieopodal zamku w Niedzicy, a potem wróciliśmy na pieszo słowacką stroną do Sromowców Niżnych.

Poza zwiedzaniem i pogawędkami na tematy wszelakie,rozrywkę zapewniały nam planszówki i karcianki. Graliśmy w Carcassonne, Cytadelę, Uprawę (moja piracka przeróbka Bohnanzy), Banga!, Neuroshimę Hex, Naszyjnik Królowej, Munchkina oraz Zombies!!! (jedna, niedokończona, czy raczej ledwo co rozpoczęta, partia). Najważniejsze wnioski: 1) Carcassonne jest cholernie grywalne; 2) Misiołak daje się czasem pokonać w Heksa Misiołaka da się pokonać w Heksa; 3) Robertowi Biedroniowi spodobałby się Naszyjnik Królowej.

Krótko mówiąc, było fajnie. Podziękowania dla Lawa, Lorda, Malkava, Misiołaka i Sejiego za sympatyczny wyjazd. Raz jeszcze odeślę Was do moich zdjęć, a także do fotek Sejiego oraz do jego blogowych raportów. Maskotkę Susłakonu (nazwa zjazdu zrodziła się spontanicznie) obejrzycie tutaj.

Zjazd sponsorowały zawołania "Nice! How much?", "Fint! Hvor mye?" oraz "Zamknij anusa! Trzymaj! Trzymaj! Nie puszczaj!".

PS. Przekonałem się ostatecznie, że zdecydowanie wolę ciemne piwo od jasnego.

Kwiatki:

Lord Thomas w SMS-ie, gdy razem z LawDogiem jechali Intercity ekspresem z Wawy do Krakowa: Wstyd mi za LawDoga. Podarł magazyn pokładowy, a teraz ślini się do pani z obsługi.

Malkav: Cyganie nieźle się biją.
LawDog: Tak?
Malkav: Film widziałem...

LawDog: A teraz napiłbym się czegoś z jabłkiem.

PS. Relację Sejiego -- dłuższą i lepszą od powyższej -- znajdziecie tutaj.






Komentarze

Seji (2007-08-01 23:08:18)

Ja mam juz 1/3 napisana. Napisze jutro. Slowo :).A kwatera byla prywatna, nie agroturystyczna. I mimo wszystko mila.

Borys (2007-08-02 13:08:21)

Jesteś jak Kastor. :D Byle magister z PWN-u nie będzie Ci mówił, co to jest agroturystyka, tak? :)

Seji (2007-08-02 13:08:26)

Nie zgadza. Bo agroturystyka to cos wiecej, niz pokoj do spania.http://pl.wikipedia.org/wiki/AgroturystykaIMO sam nocleg agroturystyki nie czyni. Grill tez nie :P.

Seji (2007-08-02 13:08:38)

A co, wrazliwosc jezykowa masz za duza? :P

Borys (2007-08-02 13:08:55)

Hm, w takim razie czym jest kwatera agroturystyczna? Za słownikiem: agroturystyka to "wypoczynek w gospodarstwach wiejskich, organizowany dla mieszkańców miast". Mnie się zgadza. :)

Borys (2007-08-02 14:08:09)

Nie jestem po prostu zdolny do tak głębokiej immersji. Wybacz maluczkiemu. :)

LawDog (2007-08-02 15:08:04)



Nie jechaliśmy Intercity! To był Express! Poza tym wymagań wcale mniejszych nie mieliśmy, wręcz odwrotnie. Przybytek, w którym zatrzymaliśmy się z Malkavem trzymał wysoki poziom, żarcie było przednie, a kelnerki... przemiłe. Nie płaciliśmy jedynie za szamę, wliczyliśmy w koszta atmosferę/otoczenie i obsługę. No.

Misiołak (2007-08-09 23:08:30)

Też bym coś poprawił. Misiołak daje się pokonać w Heksa brzmi lepiej ;)