Blogrys

Kroniki Seinfelda

Czytasz starą notkę zaimportowaną z WordPressa. Niektóre elementy układu stron – w szczególności rozmiary i zakotwiczanie ilustracji oraz światło – mogą pozostawiać sporo do życzenia. Gdzieniegdzie wyparowały też multimedia, w szczególności zagnieżdżone wideo z YT.



W drugim odcinku blogowego minicyklu poświęconego godnym polecenia amerykańskim sitcomu napiszę o serialu, o którym pisać w zasadzie nie powinienem. Kroniki Seinfelda to bowiem kultowa produkcja lat dziewięćdziesiątych i każdy znać ją powinien. Alas, Polski to prawidło nie dotyczy. Rodzime stacje telewizyjne nigdy nie zainteresowały się tym tytułem, stawiając za to na promowanie bardziej ludycznego i nieco mniej zabawnego Świata według Bundych. Pamiętam, że dawno temu Kroniki Seinfelda emitował w paśmie niekodowanym Canal+. Jeśli jednak Wy włączaliście niekodowane pasmo Canal+ równie często jak ja, trudno się dziwić, że mało kto słyszał u nas o tym sitcomie.

Seinfeld (tak brzmi tytuł oryginalny serialu; w polskiej wersji wykorzystano natomiast tytuł pilota, The Seinfeld Chronicles) ogląda się przepysznie. Śledzimy w nich losy czterech zaprzyjaźnionych ze sobą bohaterów. Tytułowy Jerry Seinfeld to komik cieszący się sporym powodzeniem u atrakcyjnych kobiet, ale w każdej z nich dostrzegający jakąś, najczęściej banalną, wadę -- od zbyt dużych dłoni począwszy, a skończywszy na ojcu-kucharzu niemyjącym rąk po wyjściu z ubikacji. Znerwicowanemu George'owi Constanzie, koledze Jerry'ego ze szkolnej ławy, mnóstwo zmartwień przysparza nadwaga i łysina. Mieszkający naprzeciwko głównego bohatera Kramer to z kolei typ "zakręconego" sąsiada, przypominający z charakteru Doca Browna z Powrotu do przyszłości. Temu męskiemu gronu towarzyszy Elaine Benes, dawna dziewczyna Seinfelda, kobieta inteligentna, ale nierzadko małostkowa i oceniająca po pozorach.

Interesujące i umiejętnie przedstawione rysy psychologiczne bohaterów nie są, o dziwo, najważniejszą zaletą Seinfelda. Na oklaski zasługują przede wszystkim fantastycznie poprowadzone scenariusze poszczególnych odcinków. Czy wszystkich, nie wiem, bo serial oglądałem nieregularnie, lecz te epizody, których miałem przyjemność być widzem, wyróżniały się bez wyjątku znakomitymi fabułami. Twórcy serialu posiadali ogromny talent do pomysłowego i zaskakującego gmatwania zupełnie oderwanych od siebie wątków. Pozostaje żałować, że takich pomysłów i takich zwrotów akcji ze świecą szukać w pełnometrażowych komediach.

Cyniczni, dobrze zagrani bohaterowie i rewelacyjne scenariusze dały w przypadku Seinfelda prześmieszną mieszankę. Szczerze polecam