Blogrys

Klub Dumas

Czytasz starą notkę zaimportowaną z WordPressa. Niektóre elementy układu stron – w szczególności rozmiary i zakotwiczanie ilustracji oraz światło – mogą pozostawiać sporo do życzenia. Gdzieniegdzie wyparowały też multimedia, w szczególności zagnieżdżone wideo z YT.

Kilka dni temu zakończyłem odtruwać się literacko po próbie przeczytania pierwszego tomu Kronik. Klub Dumas był moim pierwszym kontaktem z twórczością Arturo Pèreza-Reverte. Książkę czytało się szybko i przyjemnie. Jej największe zalety to elegancki (tak, ten przymiotnik wydaje się tutaj najodpowiedniejszy) styl i pełnokrwiści bohaterowie; także, a raczej przede wszystkim, ci drugoplanowi. Klub Dumas niespodziewanie okazał się skarbnicą pomysłów na erpegowych NPC. Dodatkowe walory powieści stanowią zajmująca tematyka (bibliofilstwo) i całkiem wyrafinowana zabawa konwencją, przeplatanie fikcji z metafikcją. Chwali się autorowi, że nie traktuje swojego dzieła ze śmiertelną powagą i dość często puszcza w stronę czytelnika oko.

Niestety, książce mam również do zarzucenia dwie poważne rzeczy. Po pierwsze, za mało w niej zwrotów akcji, za mało fabularnych niespodzianek. Lektura wciąga, ale mimo wszystko brakowało mi podkręcenia dynamiki na półmetku. Po drugie, zakończenie jest niesatysfakcjonujące. Spojlerować nie będę, ale czuję się nim mocno zawiedziony.

Ocena końcowa: mocna szkolna czwórka. Po prozę Pèreza-Reverte na pewno sięgnę znów. Polecam.






Komentarze

kptn (2007-05-31 17:05:42)

myslę dokładnie to samo.Po swietnym początku mniej więcej w połowie autor zaczyna wychamowywać.Zakończenie zupełnie nie takie jak sie spodziewałem.