Blogrys

Słowa na minutę

Mój poprzedni wpis dość nieoczekiwanie okazał się trzynastym najdłuższym na blogu. Zabierając się za streszczanie zasad Paths of Glory wiedziałem co prawda, że nie wyrobię się w czterech akapitach, ale nie przypuszczałem też, że trafię do drugiego górnego centyla.

Tak się złożyło, że skrupulatnie zmierzyłem czas, jaki poprzednia notka mi pochłonęła – a nigdy w trakcie pisania tego nie robię. Wystukałem ją na cztery posiedzenia:

  • Napisanie brulionu (upraszam używać pięknego polskiego słowa „brulion” zamiast pokracznego anglicyzmu „pierwszy draft”) zajęło mi dwie i pół godziny. Pracowałem w pełnym skupieniu, w trybie konsolowotekstowym, bez internetu. Miejsca w tekście do późniejszego sprawdzenia lub uzupełnienia oznaczałem, jak to mam w zwyczaju, potrójnym pytajnikiem.
  • Usuwanie potrójnych pytajników z internetem pod ręką zajęło mi potem półtorej godziny. Jednocześnie dokonałem też gruntownej redakcji tekstu.
  • Kolejna godzina to przygotowanie ilustracji.
  • Ostatnie półtorej godziny to opisanie ilustracji i końcowa redakcja całości.

Sześć i pół godziny na napisanie 2600 słów – czyli niecałe siedem słów na minutę. Z pisania broszur reklamowych bym się chyba nie utrzymał.

Blogrys zawiera w chwili obecnej 849 wpisów (nie licząc niniejszego), które łącznie sumują się do 515 tysięcy słów. Jeżeli tempo siedmiu słów na minutę stanowi prawdziwą całkowitą średnią – a nie mam powodów sądzić, że tak nie jest – ilorazy we współpracy z iloczynami oznajmią nam, iż poświęciłem blogowi 1300 godzin swojego życia. Dodajmy do tej liczby sto godzin, jakie niechybnie zużyłem na pisanie nowego silnika i systemu komentarzy. Przyjmując skromną stawkę stu złotych za godzinę dowiemy się, że strona, na której właśnie się znalazłeś, warta jest mniej więcej 130.000 PLN.

Byłem również ciekaw, czy Blogrysowe notki rozkładają się normalnie pod względem długości. Wyliczyłem empiryczną średnią (607 słów na wpis) i odchylenie standardowe (566), po czym machnąłem w Excelu, przepraszam, w LibreOffice Calc, wykres kwantylowy. Wyglądał wykładniczo, więc pomyślałem w pierwszej chwili, że moja hipoteza o rozkładzie normalnym potwierdziła się w elegancki sposób.

Wykres kwantylowy długości notek na Blogrysie względem rozkładu normalnego

W drugiej chwili, gdy wspomogłem pamięć przysłowiowym guglem, odkryłem, że wprost przeciwnie – hipotezę spektakularnie obaliłem, wykres powinien być liniowy. Sporządziłem zatem histogram długości notek (na odciętej ilość słów, na rzędnej ilość wpisów), który z rozkładem normalnym ma faktycznie niewiele wspólnego.

Histogram długości notek na Blogrysie

I teraz pytanie dla czytelników, których wiedza statystyczna jest lepsza, albo przynajmniej świeższa, od mojej: Jaki to rozkład? Czy da się rozpoznać na wprawne oko?






Komentarze

SpeX (2024-06-10 01:36:19)

A doliczyłeś treść zamieszczoną w komentarzach?

Borys (2024-06-10 12:11:46)

Nie, nie doliczyłem, ale łatwo to skorygować: Twój powyższy komentarz jest komentarzem numer 4002 na moim blogu. Licząc pięć złotych od komentarza okazuje się, że wartość Blogrysa podskoczyła do 150.000 PLN! :)

A może chodziło Ci o to, że rozkład zrobiłby się normalny, gdybym dodał długość komentarzy do długości postów? Ciekawa teza – oznaczałoby to, że najczęściej komentowane są posty o średniej długości...



C O M E C O N